English Index Indeks polski Ptaki » Pokrewne » Skowrończyk krótkopalcowy Prev Next

Skowrończyk krótkopalcowy - mala ševa

Opowieść o tym jak doszło do naszej znajomości jest dla mnie nieco kłopotliwa..., ale co tam - opowiem. Na łonie wojwodińskiej natury zabawiałem się właśnie z dzierlatką... Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że to ona zaczepiła mnie, gdy przejeżdżałem w pobliżu samochodem. Przez moje gapiostwo w pewnej chwili dzierlatka wymknęła się... z pola widzenia obiektywu. Próbując ja odszukać przesunąłem obiektyw metr w lewo, metr w prawo i ponownie w wizjerze pojawił się skowronek... ale jakże odmieniony! Zamiast czubatej, ciemnej głowy w słonecznym świetle świeciła jasna, okrąglutka pyza. Okazało się, że w miejscu, które odwiedzałem już czwarta wiosnę, stał przede mną skowrończyk krótkopalcowy. Że jest to właśnie on nie miałem najmniejszych wątpliwości (co nie znaczy, że nie potwierdziłem mojego rozpoznania u "Jonssona", którego miałem ze sobą).

Pogoda w końcu kwietnia była niestała, ale generalnie już coraz lepsza (tego dnia rano padało). Rumieniąc się przyznaję, że bez wahania porzuciłem dzierlatkę i zająłem się nowym dla mnie gatunkiem. Doczytałem później, że jego populację szacuje się w Wojwodinie na 3-6 par (a w pozostałej części Serbii, na 20-40), chociaż tylko jeden człowiek twierdzi jakoby miał je widzieć w tych stronach. Namacalnych dowodów dotąd nie było, a zdjęcia, które pstrykał mój aparat okazały się pierwszymi fotografiami gatunku w Serbii. Powstanie nowych państw ma tę sympatyczną stronę, że człowiek może się przez chwile poczuć, jak - nie przymierzając Taczanowski, Dybowski, Przewalski czy inny Polak na emigracji lub zesłaniu - odkrywa i dokumentuje nowe gatunki.

Żeby jednak nie przedłużać, kilka refleksji z obserwacji: Skowrończyka krótkopalcowego nie byłbym w stanie pomylić ze znanymi mi: polnym, lerką, dzierlatką (nie mówiąc już o kalandrze). Zauważalna w terenie wielkość (nawet bez bezpośredniego porównania z innymi skowronkami) zdecydowanie uzasadnia serbska nazwę "mala ševa" (mała szewa) - czyli 'skowronek mały'. Ani przez chwilę dzierlatka i skowrończyk nie znalazły się obok siebie, ale po kolei znajdowały się w tym samym miejscu, które z kolei ja miałem okazję sfotografować bez przemieszczania się. Sporządziłem w związku z tym foto-zestawienie tak, żeby dało się porównać szczegóły terenu i wyrobić sobie opinię o wielkości obu ptaków (brzmi skomplikowanie? - zdjęcia od razu wyjaśnią istotę zabiegu).





Druga cecha, która nie pozwala mylić skowrończyka ze skowronkami to sylwetka. Skowronki określane są, jako ptaki krępe. W porównaniu ze skowrończykiem są one jednak wzorem smukłości. Ten maluszek jest całkiem porządnie upasionym chomikiem, z chomikowymi policzkami. Michał, mój syn, który nie miał okazji widzieć skowrończyka, zapytał mnie, czy potwierdzam uwagę zapisana przez Svenssona w tzw. Collinsię, zgodnie z którą skowrończyk jest miniaturką kalandry. Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że albo mój skowrończyk był bardzo nietypowy, albo skandynawskie spojrzenie na ptaki południa Europy zbytnio zawierza preparatom i fotografiom, a nie obserwacjom terenowym (przekonałem się później w Czarnogórze spotykając kolejne skowrończyki, że to nie ja się myliłem).

Szukałem dobrego porównania, które oddałoby istotę różnicy sylwetek skowrończyka i kalandry. Nie znalazłem. Najbliższe byłoby chyba porównanie śnieguły napuszonej w mroźny dzień z kwiczołem. Małe krągłe i pękate wobec smukłego i eleganckiego. Ponadto w kalandrze widać moc i "drapieżność", a u skowrończyka przede wszystkim małego, spokojnego łasucha.

W trakcie całej obserwacji, a miałem okazje poprzyglądać się skowrończykowi z bliska dwa razy po ok. 30 min, ptak spokojnie żerował nie zwracając uwagi na towarzyszący mu samochód ze strzelającą migawką. Odezwał się tylko dwa razy króciutkim śpiewem. Zaproszenia do dialogu z odtwarzaczem nie przyjął, chociaż w pierwszej chwili przyjrzał mi się ze zdziwieniem, jakby pytając - "skąd znam te piosenkę i czemu tak źle wymawiam jej tekst".

Zdjęcia zamieszczone na stronie pozwalają każdemu nabrać wyobrażenia jak taki maluch wygląda. Uwzględniłem rożne oświetlenie (godzin prawie południowych i późno popołudniowych) oraz różne zachowania skowrończyka. Widać na zdjęciach, że dorosły ptak wiosną pałaszuje wszystko, co nawinie mu się pod dziob. Zjadał przede wszystkim podstawy słupków kwiatowych przekwitającej bałkańskiej iglicy (Erodium ciconium), ale nie gardził - a nawet wyraźnie się podniecał - sześcio- i ośmionogim pokarmem zwierzęcym. Poruszał się spokojnym dreptaniem, a przyczajał się, schylał i wyciągał sylwetkę wyłącznie przed gwałtownym przyspieszeniem, kiedy atakował owady (m.in. motyla widocznego na zdjęciach).

Każdy ptasiarz przeżywa miłe chwile mogąc dopisać do swojej życiowej listy zaobserwowanych ptaków nowy gatunek. Świadomość, że w Serbii sfotografowałem skowrończyka jako pierwszy wbiła mnie w niewypowiedzianą dumę, która powraca zawsze gdy spojrzę na tego sympatycznego pyzatego malucha.

Wygenerowane przez JAlbum 8.12 & Chameleon | Oprawa: HMS | Strona główna