English Index Indeks polski Ptaki » Pokrewne » Czarnogłówka Prev Next Slideshow

Czarnogłówka

Poszukując w terenie konkretnego gatunku ptaka, często odwołujemy się do wiedzy lokalnych mieszkańców danej okolicy. Wiemy bowiem dobrze, że "miejscowych" ptaki traktują inaczej, niż "obcych". Lepiej ich znają i często pozwalają się obserwować z bliska - znają bowiem obyczaje tubylców i wiedzą kiedy można bez obaw przybliżyć się do człowieka. Śmiem jednak podejrzewać, że rozpytując się o czarnogłówkę, prędzej dowiemy się gdzie mieszka najbliższy hodowca tej popularnej rasy owiec, aniżeli usłyszymy o sikorce czarnogłówce. Nie miejmy złudzeń. Wszyscy znają sikorki, większość słyszała, że sikorka może dziennie zjeść tyle, ile sama waży, bardzo wielu słyszało o sikorce bogatce, wszyscy wiedzą, że sikorki lubią słoninę. Na tym jednak wiedza o sikorkach powoli wyczerpuje się. Co ciekawe, bardzo wielu niewprawnych obserwatorów widząc sikorkę przy karmniku, nie ma wątpliwości, że widzi sikorkę (?!) O tym, że jest to tylko jedna z sześciu gatunków sikor, które swoje gniazda zakładają w Polsce, wie już niewielu.

Skoro zatem Polacy o sikorkach wiedzą tak niewiele, trzeba by raczej pytać nie o to, o której słyszeli najwięcej (wiadomo - o bogatce), lecz którą znają najmniej. Podejrzewam, że w tej konkurencji łebek w łebek szłyby sosnówka i nasza dzisiejsza bohaterka - czarnogłówka. Spróbujemy zatem poszerzyć nieco swoją wiedzę choćby o czarnogłówce.

Po pierwsze postarajmy się nauczyć odróżniać czarnogłówkę od jej kuzynek (niemal "jednojajowo" bliźniaczo podobnych) - sikor ubogich. W trakcie próby ujednolicenia polskich nazw ptaków sugerowano, że sikora uboga mogłaby się nazywać "szarytka". Potęga tradycji i opór użytkowników "ptasiego" języka odrzuciły tę zmianę. Czy jednak w nazwie szarytka nie doszukamy się trafnego opisu obu tych gatunków czarnogłówki i sikory ubogiej? Nie do końca. Obie sikorki są rzeczywiście szarawe z leciutką domieszką cieplejszej, płowej barwy (zwłaszcza w zachodzącym słońcu :). Obie też mają bardzo ciemne, czarne lub czarniawe czapeczki. Jak je zatem odróżnić? Na kilka sposobów. Pierwszy i najlepszy sposób, który pozwoli nam odróżnić czarnogłówkę od sikory ubogiej, zanim jeszcze zobaczymy ptaka, to wysłuchanie głosu. Różnią się zdecydowanie. Nie będę rozpisywał się, na czym polegają te różnice, lecz odeślę do licznych i wszechdostępnych nagrań ptasich głosów, np. na coraz bogatszym portalu Xeno Canto. Zatrzymam się natomiast na cechach, które możemy dojrzeć. Po pierwsze przyjrzyjmy się sylwetce. Ptaszek mały i grubiutki, z dużą, pękatą główką, a z krótkimi skrzydełkami i ogonkiem - to czarnogłówka. Ptaszek z widocznym rozjaśnieniem wzdłuż piórek złożonego skrzydła - to też czarnogłówka. Bardzo biegli fachowcy twierdzą również, że czarnogłówka ma ogonek zaokrąglony na końcu, a sikora uboga "kanciasty". Jeszcze inni dodają do kompletu cech czarnogłówki większy, czarny śliniak i bielsze policzki. Trzeba jednak widzieć obie sikory na raz, żeby móc powiedzieć, która ma śliniak większy, a policzki czystsze. Eksperci twierdzą też, że u czarnogłówki czerń berecika sięga niżej i schodzi z główki aż do "płaszcza" na plecach (tak naprawdę, gdy przyjrzymy się sikorze ubogiej zobaczymy to samo). Cechą, której kiedyś wypatrywałem (naczytawszy się o niej w mądrych księgach) miała być matowość berecika czarnogłówki i błyszcząca czapeczka sikory ubogiej. Dzisiaj wiem, że słoneczko może zdziałać optyczne cuda i czarna główka czarnogłówki może błyszczeć równie efektownie jak u sikory ubogiej.

Szukajmy zatem innych podpowiedzi, które rozwiążą dylemat "czarnogłówka : uboga". Sprawdźmy gdzie szukać czarnogłówki. Ponoć najłatwiej trafić na nią w podmokłych zadrzewieniach i nadrzecznych łozowiskach (nie przypadkiem po angielsku nazywają ją sikorą wierzbową). Nie należy jednak lekceważyć suchych, iglastych zadrzewień - czarnogłówka nie lekceważy ich również. Sikora uboga woli raczej liściaste i mieszane lasy i zadrzewienia, a także pogranicza lasów i łąk oraz stare parki. Czarnogłówka jest ptakiem osiadłym. Blisko 80 procent zaobrączkowanych angielskich czarnogłówek, ponownie trafiało w sieci (lub w inny sposób w ludzkie ręce) nie dalej niż 5 km od miejsca obrączkowania. "Ptakiem osiadłym" nie oznacza, że spotkamy ją zawsze w tym samym miejscu. Czarnogłówka to obszarnik gospodarzący średnio na 7,3 ha terytorium. Skąd zatem nieodparte wrażenie, że w porze ptasich przelotów czarnogłówkę widujemy częściej niż w innych porach roku? To nie tylko wrażenie. Czarnogłówki żyjące na północy, coraz bardziej ściskane nadciągającym mrozem, ruszają ku południowemu ciepłu. Zazwyczaj nie są to wielkie wyprawy do ciepłych krajów, a tylko nieznaczne przesunięcia "na mapie". I znów skrupulatni Anglicy wyliczyli, że ich czarnogłówki zimą przemieszczają się o 170 km "w kierunku ciepła". Łatwo napisać, że 170 km nieznaczna wyprawa. Gdy jednak ma się (razem z ogonkiem) 11,5 cm długości, a rozpostarte skrzydełka 17-20,5 cm, wówczas 170 km jest odległością co najmniej poważną.

W ptasich opowieściach odlot ptaków oznacza zazwyczaj koniec historii. Wróćmy zatem na jej początek. Wszystko zaczyna się od spotkania czarnogłówki z czarnogłówkiem i założenia sikorzej podstawowej komórki społecznej, która okazuje się stadłem niezwykle trwałym. Partnerzy są sobie wierni (ponoć żadnych skoków w bok) i wytrzymują w związku nie dość, że przez kolejne lata, to cały czas w tej samej okolicy. Jak wszystkie sikory, tak i czarnogłówka jest "ptakiem-dziuplakiem". Gdy sięgniemy do popularnej literatury natychmiast rzuci nam się w oczy, że czarnogłówka jest sikorzym wyjątkiem. Zamiast tak jak inne poszukać sobie wygodnej dziupli, bierze się do roboty i swoim malutkim, króciutkim, grubiutkim (ale ostrym) dzióbkiem wykuwa dziuplę. Owszem, wyczytamy również, że robi to w drzewach o miękkim drewnie, a najlepiej, żeby było jeszcze spróchniałe. Ponadto przeczytamy, że robi to raczej rzadko i jedynie wówczas, gdy nie ma lepszego pomysłu na dziuplę. Wszystko to prawda, ale nie do końca. Niemiecki guru w sprawach czarnogłówek i sikor ubogich, Fritz-Bernd Ludescher obliczył, że para czarnogłówek dłubie swoją dziuplę - przez 7-18 dni - nie wyjątkowo, lecz bardzo regularnie - w 90% przypadków. Pod tym względem czarnogłówka rzeczywiście jest wyjątkowa. Wszystko, co wcześniej napisałem o wyjątkowym drążeniu dziupli, pasuje natomiast jak ulał do sikory ubogiej. Ona też bowiem potrafi wykuwać swój domek w próchniejących brzozach lub wierzbach, tyle że nie jest to jej ulubiony sposób rozwiązywania problemów mieszkaniowych. Wykuwa dziuple tylko w 12,5% przypadków.

Czarnogłówki wykuwszy swoje mieszkanko biorą się za przedłużanie gatunku. Oboje przyszli rodzice moszczą mchem, włosiem i piórkami gniazdo, a samiczka składa w nim 6-8 jajeczek. Darujmy sobie odróżnianie czarnogłówki od sikory ubogiej po wyglądzie jajek, po pierwsze dlatego, że do dziupli zajrzeć niełatwo, po drugie dlatego, że do ptasich gniazd bez potrzeby i zezwolenia zaglądać nie wolno, a po trzecie - i tak nie uda nam się dojść czyje to jaja. Początek gniazdowania przypada na drugą połowę kwietnia, a potem samczyk ma już "z górki", bo przez następne 13-16 dni w gnieździe pozostaje sama, ogrzewająca jajka samiczka. On zajmuje się tylko zaprowiantowaniem. Kiedy maluchy wydostaną się wreszcie ze skorupek, z których każda waży średnio 0,074 g :), przez następne 16-19 dni pożywienie dla nich i dla siebie zdobywają już oboje rodzice. Nie szukają go zbyt daleko. Starcza im na polowania nawet teren o powierzchni 0,5-1.2 ha. Ciekawe jest porównanie powierzchni terenów łowieckich niezbędnej do wykarmienia młodych w różnych krajach. Rozpiętość waha się od 0,3 ha we wschodniej Polsce do nawet 25 ha w sosnowym lesie w Finlandii. Niezależnie od wielkości powierzchni, na której zdobywa pożywienie, karmi młode przede wszystkim larwami owadów i pajęczakami. Czarnogłówki nie gardzą także "zieleninką" pod postacią nasion drzew, maków, konopi... Rzadko zdarza się, żeby rodzinka przetrwała w komplecie ponaddwutygodniowy pobyt w gnieździe. Ten czas źle się kończy dla 61% czarnogłówiątek, a ich złym duchem jest słynny lekarz lasu - dzięcioł duży, który bardzo skutecznie "leczy drzewa" z małych sikorcząt. W takich sytuacjach czarnogłówki zmuszone są do powtarzania lęgu, czego w normalnych warunkach nie zwykły robić.

Po opuszczeniu gniazda rodzinki pozostają razem i snują się po okolicy w składzie nie większym niż 2 + 5-7. W odróżnieniu od wiosennego czasu poszukiwania dobrego miejsca na gniazdo, o które czarnogłówka nierzadko brała się za łebki z sikorą ubogą, po odchowaniu młodych czarnogłówka żyje zgodnie i dobrze czuje się w towarzystwie innych sikor. Konia z rzędem temu, kto w takim sikorzym stadku, w którym przemieszały się młode czernogłówki i sikory ubogie, potrafi ustalić: kto jest kto. Pewną pomocą może być "nabita" sylwetka czarnogłówki i fakt, że to ubogie "chudziaki rządzą". Czarnogłówki z reguły ustępują im z drogi. Prędzej też niż ubogie czmychną na widok człowieka.

Szybkimi krokami zbliżamy się do końca opowieści, a po drodze mamy jeszcze porę zimową, kiedy oprócz naszych czarnogłówek możemy spotkać przybyszów z północy. Bez trudu wmówimy im, że trafili do ciepłego kraju. Często obserwując w zimie ptaki, jestem pytany przez zziębniętych przechodniów, jak takie pierzaste maleństwa wytrzymują mroźne noce. Mówiąc szczerze, nigdy poważnie nie zastanowiłem się jak sobie radzi z tym choćby właśnie czarnogłówka. Okazuje się, że o ile jeszcze w końcu październiku spędza noce w dziuplach i szczelinach drzew, to im później i mroźniej, tym częściej przenosi się do niezamieszkanych mysich nor i otworów pod porośniętymi mchem korzeniami drzew. Zazwyczaj korzysta z tego samego otworu co noc, a im bardziej robi się dookoła biało, tym częściej zdarza jej się przedzierać na nocleg przez warstwę śniegu. Gdy już znajdzie się w swojej przytulnej norce, przysypia i obniża wówczas temperaturę swojego malutkiego ciałka (ważącego o tej porze roku 10,2 g - u pana czarnogłówka i 10,8 g u pani czarnogłówki) o 5 stopni. Zima nie trwa wiecznie. Gdy mija, nasi skandynawscy goście ruszają do domu. Polskie czarnogłówki mają lepiej, bo nigdzie nie muszą ruszać. Stare pary zabierają się do... następnego życiowego cyklu, młode pary, gdy już powstaną, robią to samo. I tak dalej, i w koło Macieju :)


Wygenerowane przez JAlbum 10 & Chameleon | Oprawa: HMS | Gżegżółka | Strona główna