Up Ptaki » Pokrewne » Czapla modronosa Prev Next

Czy czapla modronosa ma modry nos?

         Od dawien dawna, po dziś dzień, nieodmiennie rzadko, szczęściarzom wśród obserwatorów ptaków, udawało się i udaje spotykać w Polsce tego niezwykłego ptaka. Niezwykłego, bo kryjącego w swej postaci dwa odmienne wcielenia, a co więcej, kryjącego tę dwoistość niezależnie od skrajnie odmiennej szaty, w którą czapla modronosa stroi się na gody i tej, w którą przyodziewa się na czas spoczynku (jak tu nie zazdrościć ptakom, skoro u nich czas spoczynku trwa ponad pół roku). Wracając do owej dwoistości: mamy tu do czynienia z postawą dokładnie odwrotną niż ludzka. Człowiek na co dzień skrzętnie kryje swoją ciemną naturę i stara się zaprezentować od lepszej, jaśniejszej strony. Wszyscy pamiętamy doktora Jekylla i pana Hyde'a. Czapla modronosa to kompletne zaprzeczenie takiego podejścia. Gdy znajdziemy się na południu Europy i wędrujemy po stawowej grobli, albo idziemy dróżką wzdłuż wypełnionego wodą rowu lub rzeczki o zarośniętych brzegach, w pewnej chwili - najczęściej całkiem niespodziewanie - zrywa się tuż koło nas nieduża biała czapla, niewiele mniejsza od czapli nadobnej. Dalibyśmy głowę, że byliśmy czujni i uważnie wypatrywaliśmy ptaków, i wykluczone byśmy przegapili białego ptaka tej wielkości. Nie zastanawiajmy się jednak "co to?!" i "skąd się toto wzięło?!" To z czapli modronosej wyszła jej jaśniejsza natura.

         Jeżeli wypatrzylibyśmy tego sympatycznego ptaka zanim poderwał się do lotu, a byłoby to w porze lęgów, zobaczylibyśmy małą, przykucniętą - nawet w czasie marszu - rudawą czapelkę (niektórzy określają to wytworniej: "żółto-płową") z białym przodem szyi i brzuchem, z imponującą czarno prążkowaną grzywą przechodzącą w niezwykłe "warkoczyki" w postaci długich wąskich, jasnych piór-wstążek obwiedzionych czarnymi paskami. Poczynając od sierpnia, na brzegu naszej rzeczki, rowu czy stawu, kryjąc się pod osłoną nabrzeżnych roślin - traw i krzewów - spoglądałaby na nas zupełnie odmieniona, mała, brązowo-szara czapelka z licznymi ciemnymi, podłużnymi kreskami pokrywającymi jej głowę i ciągnącymi się pasemkami wzdłuż całej szyi, aż po biały brzuch. Po grzywie i czarno-biało-czarnych warkoczykach-wstążkach nie byłoby już śladu.

         Nieważne czy w szacie godowej, czy w spoczynkowej, nieważne czy z zaskoczenia, czy zauważona wcześniej, czapla modronosa w pewnej chwili, nieoczekiwanie "eksploduje" bielą. Wrażenie jest tak ogromne, że nim ochłoniemy, czapla modronosa - najpierw nisko nad wodą, a później wzbiwszy się ponad trzciny - oddali się od nas na odległość "pozafotograficzną".

         Inaczej wygląda sytuacja u śródziemnomorskich producentów ryżu. Na ryżowych polach czapla nie musi się obawiać człowieka. Żeby jej zagrozić musiałby "wejść w szkodę" i brnąć przez wodę i ryż, narażając się na gniew plantatora. Modronosa pasie się wówczas spokojnie łatwo zauważalna wśród zielonych, ryżowych łanów.

         Żerując nad stojącymi i płynącymi wodami, na zielonych polach ryżowych lub czasem nawet wśród koni i krów na pastwiskach, czapla modronosa pochłania wszystko co się rusza, co się nawinęło pod dziób i zmieściło w przełyku. Ciekawe są ustalenia badaczy czapli modronosej co do jej ulubionych potraw. Jest tu kilka szkół. Szkoła francuska uważa, że ulubionym i podstawowym daniem modronosej są...? Zgadnijmy... rzecz jasna - żaby! Swoją teorię wspierają badaniami ze znanej wszystkim krainy i Parku Narodowego Camargue, gdzie rzeczywiście czaple modronose zajadają się (w ponad 50%) dostępnymi w dużych ilościach zielonymi żabami. Nie gardzą nimi również w pozostałych krajach europejskiego południa, ale już chyba nigdzie indziej żaby nie są tak smacznie przyrządzane jak we Francji. Spadają na drugie lub trzecie miejsce w menu czapli modronosej. Tam z kolei na czoło jadłospisu wysuwają się owady. Francuzi podpowiadają, że owady trafiają do "modrych dziobów" otoczone żabą, która połknęła je wcześniej. Przeczą jednak temu Grecy, którzy bardzo skrupulatnie liczą wszelkie zdobycze modronosej. Nie mają wątpliwości, że w ogromnej większości są nimi owady. Obliczenia prowadzą bardzo dokładnie i ustalili, że najlepiej mają się czaple modronose, które zjadają większe kęsy, ale rzadziej. Na przeciwległym biegunie są natomiast te, które jedzą mniejsze owady i starają się na nie polować bardzo szybko. Są to zazwyczaj młode i niedoświadczone czapelki, które na polowanie tracą tyle energii, że posiłek nie jest w stanie jej uzupełnić.

         Tak tu sobie opowiadamy: modronosa to..., modronosa tamto..., ale ani przez chwilę nie zastanowiliśmy się skąd polska nazwa tej rudej, szarobrązowej lub białej czapli. Można by podejrzewać, że twórca imienia, przyjrzawszy się niewiarygodnej i gwałtownej grze kolorów, postanowił włączyć do czaplej nazwy jakąś bardziej trwałą barwę, która nie podlegałaby tylu zmianom (a często w nazwach czapli mamy właśnie kolory: siwy, purpurowy, biały, złotawy). Poszukiwanie logiki w nazwie wiedzie nas jednak na manowce. Wprawdzie widzimy na zdjęciach pięknie "modry" nos, którego błękit dodatkowo podkreśla modry lub zielonocytrynowy kantarek, ale spośród wszystkich zmiennych barw, właśnie niebieski kolor dzioba jest chyba elementem najmniej trwałym. W kategorii nietrwałości konkurować mogą z nim chyba tylko nogi czapli modronosej, które zmieniają się od pomarańczowożółtych z czerwonawymi stawami, przez żółte, zielonożółte, zielone, po czarno-zielone. Widziałem - obok wielkiej radości i satysfakcji - zawód i niedowierzanie mojego syna, który pierwszy raz w życiu zobaczył lęgową czaplę modronosą. Natychmiast zadał pytanie: "skąd ta nazwa?" Wspaniale modrego "nosa" czapla modronosa może zadzierać jedynie przez około dwóch tygodni. Zaraz potem górna część szarzeje i czernieje, a dolna żółknie i trzeba znacznie więcej niż dużo dobrej woli, żeby dostrzec na nim ślady niebieskości. Czaple modronose, które w dawnych czasach zapędzały się na zimną, polską północ, najczęściej trafiały w nasze strony wiosną. Być może właśnie wtedy "pozyskane" osobniki zwracały uwagę swoimi pięknymi, niebieskimi dziobami i to wrażenie zostało utrwalone w nazwie.

         Obserwatorzy ptaków zawsze z uwagą przeglądają wszelkie zbiorniki wodne. Biorąc pod uwagę coraz częstsze wizyty czapli modronosej w Polsce, warto przyglądać się wszelkim stawom, jeziorkom, kanałom, rzeczkom itp. również pod kątem tego południowego gościa. Charakterystyczne, że autorami kilku obserwacji czapli modronosej w naszym kraju byli cudzoziemcy. Potwierdzałaby się tu teoria mówiąca, że jesteśmy bardzo samokrytyczni i widząc ptaka, który byłby na naszym podwórku wielką rzadkością, wolimy uznać go za inny gatunek, pospolity u nas, i podświadomie uzasadnić sobie dlaczego tak jest. Cudzoziemcy odwiedzając Polskę oczekują pełni egzotyki i spotykają ją - dla przykładu, w 2009 r. Holender sfotografował czaplę modronosą nad Jeziorkiem Czerniakowskim w Warszawie!

         Jak wypatrywać czapli modronosej? Bardzo prosto. Należy wychylić się poza nadbrzeżną roślinność i spojrzeć wzdłuż brzegu. Czapla modronosa - w odróżnieniu od np. czapli siwej - nie jest "nieruchomym pniakiem" wpatrzonym w wodę. Owszem, zdarza jej się zastygnąć i poczekać przez chwilę na stworzenie (owada, jego larwę, kijankę...) poruszające się w wodzie, ale częściej spokojnym krokiem przemieszcza się wzdłuż brzegu niekiedy próbując zanurzonym dziobem wyczuć kryjącą się przy dnie ofiarę.

         W Polsce na lęgi modronosych mogą na razie liczyć wyłącznie zagorzali zwolennicy teorii o globalnym ociepleniu klimatu. Gdyby jednak okazało się, że to oni mieli rację, gniazd czapli modronosej powinniśmy poszukiwać w kolonii innych czapli. Na zachodzie południowej Europy czaple modronose lubią gniazdować w takich mieszanych koloniach na drzewach lub krzakach, budując swoje gniazda z drobnych gałązek. Hiszpanie i Francuzi pokusili się o określenie hierarchii w czaplich koloniach. Okazało się, że reguła jest prosta. Im większa czapla, tym wyżej nad ziemią buduje gniazdo. Wyjątkiem okazała się czapla purpurowa, która nie mogąc pogodzić się z prymatem czapli siwej, albo gniazduje poza kolonią, albo trzyma się na jej obrzeżach, godząc się na gniazda w trzcinowiskach nad samą powierzchnią wody. Najbliższym sąsiadem czapli purpurowych są wówczas czaple modronose zaglądające do ich niskich gniazd ze swoich, położonych tylko nieco wyżej w hierarchii - w dolnej części krzewów.

         W czaplich koloniach nierzadkie są jednak gniazda umieszczone w trzcinach. Im dalej na wschód tym częściej kolonie powstają w rozległych, gęstych trzcinowiskach. Czapla modronosa gniazduje w nich raczej na skraju, aniżeli w centrum. Jej zachowanie spowodowało, że badacze uznają modronosą za ptaka stadnego. Nie reaguje ona bowiem niechęcią na sąsiadów budujących gniazda nawet w odległości pół metra od ich własnego. Ta bliskość nie prowadzi do relatywizmu moralnego i przemienienia się rodziny w komunę - państwo "czaplostwo modronosi" są sobie "dozgonnie" wierni, pod warunkiem, że nie musi to trwać dłużej niż rok. Czapla modronosa jest przy tym bardzo przywiązana do okolic gniazda i tylko bardzo rzadko oddala się od niego na więcej niż trzy kilometry.

         Nieco inaczej wygląda "wspólne" żerowanie. Modronose - nawet członkowie rodzin (klasyczny model to 2+3) - wkrótce po opuszczeniu gniazda starają się polować indywidualnie (choć w tym samym miejscu). Instynkt stadny, nie tylko w wąskim kręgu rodziny, ujawnia się ponownie w trakcie przelotów z żerowisk do kolonii lęgowych. Czaple modronose - w odróżnieniu od innych gatunków zamieszkujących kolonię, wracają do niej w małych grupkach, a nie pojedynczo. Również w czasie wędrówki do ciepłych krajów - rozpoczynającej się w sierpniu - a wiodącej na południe od Sahary, modronosa lepiej czuje się w małych stadach, aniżeli w pojedynkę.

         Czapla modronosa jest w Polsce rzadkością. Jest jednak regularnym gościem i wdzięcznym obiektem fotografii. Nie jest ptakiem nieufnym i potrafi dopuścić obserwatora/fotografa na niewielką odległość. Warto - choćby profilaktycznie - rozglądać się za tym południowym ptakiem, aby nie stwierdzić z żalem, że eksplozja ptasiej bieli tuż koło nas, której nie zdążyliśmy uwiecznić aparatem fotograficznym, to umykająca (w ostatniej chwili i niemal spod nóg) czapla modronosa.


Wygenerowane przez JAlbum 8.12 & Chameleon | Oprawa: HMS | Gżegżółka | Strona główna