Powrót do książek Żuraw stepowy

          Zdarza się niekiedy, że łaskawy lub okrutny los rzuci nas czasem wiosenną bądź letnią porą do wschodniej Turcji albo w południowe rejony Ukrainy, czy też w okolice ciągnące się wąskim pasem dalej na Wschód, aż po Mongolię i Zachodnie Chiny. Bywa również, że jesienną porą bawimy na Cyprze, a późną jesienią lub zimą w Indiach, Pakistanie, Birmie, a czasem w dolinie Nilu, w Sudanie. Wszędzie tam możemy usłyszeć znajomy głos żurawia. Jeżeli wyda nam się nie tak doskonały jak fanfara naszego "polskiego" żurawia (zwyczajnego), poszukajmy źródła dźwięku. Trud, który sobie przy tym zadamy, opłaci się z pewnością. Niedoskonałość wrażenia słuchowego wynagrodzi nam olśniewająca uroda żurawia stepowego (Anthropoides virgo). Ptak ten nie darmo bowiem otrzymał od Rosjan swoje imię krasawka - "ślicznotka". Jego dziewczęca powierzchowność znajduje odbicie w wielu językach, choćby w angielskim, francuskim czy bułgarskim.

Rys. Paweł Koźniewski

          Niemcy mówiąc o nim nie kryją, iż chodzi tu o dziewicę, Czesi (podobnie jak w łacinie) - że o pannę, a Węgrzy, że o pannę na wydaniu. Również dla Polaków żuraw stepowy to inaczej "panienka". Nasze "dziewczątko" przychodzi na świat w towarzystwie jednego lub - rzadziej - dwojga rodzeństwa. O gnieździe rodzinnym, położonym nie dalej niż 1,5 km od najbliższego wodopoju, lepiej zamilczmy, gdyż jest to skrawek gołej ziemi na polu pszenicy lub jęczmienia (rzadziej kukurydzy czy słonecznika). Od każdego innego miejsca różni się jedynie tym, że leżą na nim żurawie jajka. W lepszym przypadku będziemy mieć do czynienia z niewielkim zagłębieniem stepu, "wymoszczonym" nielicznymi kamykami, owczymi "bobkami" lub końską mierzwą, a w przypadku wyjątkowo luksusowej kołyski dojdzie do tego jeszcze kilka źdźbeł suchej trawy. Plusem tych spartańskich warunków jest fakt, że rodzinka, której zbrzydnie okolica, decyduje się na porzucenie starych kątów i przeprowadza się w nowe miejsce. Maleństwa - zapakowane jeszcze w jajkach najprawdopodobniej są przetaczane przez rodziców dziobami. Maleńkie, żółto-buro-szare pisklaki panienek nie są przykładnym rodzeństwem. By uniknąć wybuchających co chwilę sprzeczek, rodzice dzielą się niesfornymi maluchami i starają się trzymać z dala jedno od drugiego. Po kilku dniach małe zazdrośniki godzą się z tym, że nie są ukochanymi jedynakami, i odtąd rodzinka może trzymać się razem. Karmienie biegających za rodzicami po polach i stepach szkrabów odbywa się w pierwszych dniach metodą "dziób-dziób", lecz już po tygodniu młodzież usamodzielnia się i dziobie sama. Nie do końca jednak wiadomo, co dziobie. Najprawdopodobniej - za młodu nieco owadów; niektórzy twierdzą, że również małe gryzonie, jaszczurki i inny drobiazg uzupełniany nasionami zbóż - przede wszystkim pszenicy. O dorosłych zwykło się mawiać, że są zdecydowanymi jaroszami (w co nie wierzą ornitolodzy bułgarscy). Nawet jeżeli nie jest to cała prawda, w menu panienki pierwsze miejsce zajmują nasiona zbóż z dodatkiem zieleninki (na przykład trochę lucerny lub, jesienią i zimą, wzrastająca ozimina). W odróżnieniu od swoich pociech, a także od większości innych żurawi, panienka jest przykładnym sąsiadem. Zdarza się bowiem, że toleruje swoich pobratymców zamieszkujących w odległości 200-300 m od jej gniazda. Nie można jednak ukryć, iż woli, gdy osiedlają się 3-4 km dalej.

          Dzieciństwo i młodość upływa panienkom na włóczędze po polach i stepach, zdobywaniu doświadczeń i - w 55-56 dniu życia - umiejętności latania. Trwa również powolne przywdziewanie nowej szaty i stałe przybieranie na wadze. Przed odlotem do ciepłych krajów, co rozpoczyna się w połowie sierpnia i trwa do końca września, młodzież osiąga wzrost rodziców. Jak na żurawia nie jest to wzrost imponujący: wynosi ok. 100 cm. Mówiąc o wszystkich wymiarach żurawia stepowego warto zauważyć pewną intrygującą prawidłowość: podobnie jak rozstaw szyn kolejowych za naszymi wschodnimi granicami, wymiary panienki podawane przez ornitologów rosyjskich są nieznacznie większe od przytaczanych przez ornitologów z zachodu. Weźmy dla przykładu dziób, który mierzony na wschodzie ma 75, a na zachodzie 71 mm.

Rys. Paweł Koźniewski

          Rozstający się z krajem rodzinnym żuraw stepowy bardzo przypomina rodziców. Jego szara szata jest jeszcze przybrudzona brązowym nalotem, a pióra tworzące białe kosmyki za uszami oraz okazały, ciemny "ogon" są wyraźnie krótsze niż u starych. To, co wydaje się nam "ogonem", to w istocie bardzo wydłużone pióra skrzydeł panienki. Zrywając się do odlotu na południe, podobnie jak przy każdym innym starcie, panienka musi nabrać prędkości wykonując krótki rozbieg. Uniósłszy się w powietrze leci lekkim, spokojnym i pełnym gracji lotem. Ta lekkość jest nie tylko metaforyczna: panienka "trzyma linię" i jej ciężar wynosi niewiele ponad 2.5 kg. W locie, w czasie którego najłatwiej pomylić ją z naszym żurawiem, stado żurawi stepowych zwykło formować klucz.

          Zima upływa panienkom na skubaniu zieleniny i zbieraniu ziaren. Dla odpoczynku, a także na noclegi ptaki zlatują się na brzegi rzek i jezior. Często wraz z żurawiem zwyczajnym okupują w ogromnych stadach piaszczyste łachy i płycizny. Pobudka i odlot na żerowiska (pola pszenicy i prosa) odbywa się na krótko przed świtem. Podobny tryb życia wiodą panienki również po powrocie, razem z całą rodziną, w strony ojczyste. Tu dopiero następuje rozstanie z rodzicami. Okazuje się jednak, iż mimo usamodzielnienia się, na świadectwo dojrzałości i podjęcia obowiązków dorosłych młodzież czeka jeszcze dwa lata. Pomińmy zatem ten dosyć jednostajny okres i przyjrzyjmy się dorosłemu życiu żurawia stepowego.

          Na przełomie marca i kwietnia klucze tych ślicznych stworzeń lądują na równinach: półpustyniach, stepach i polach, czasem na łagodnych. bezleśnych stokach niewysokich gór (do 3 tys. m npm.), na których trzy lata wcześniej przyszły na świat. Wiosna to czas amorów. Poznaniu się młodych i utrwaleniu powstających związków sprzyjają organizowane szczególnie często o tej porze roku potańcówki. Znawcy kunsztu tanecznego żurawi obserwujący popisy panienek z pewnością będą wybrzydzać. Zabraknie im zwłaszcza wysokich podskoków z szeroko rozpostartymi skrzydłami, znanych choćby z tańca naszego żurawia. Jednakże elegancja i gracja, z jaką wykonywane są pozostałe figury obowiązkowe: pasaże z uniesionymi skrzydłami, piruety, pokłony z wyrzutem w powietrze wyrwanej dziobem kępki trawy, zacierają niższą wartość techniczną programów. Idąc za radą poety oraz ornitologów włóżmy między bajki pokutujące legendy o konkursach tanecznych panienek, podczas których "solistki" miałyby popisywać się swą sztuką pośrodku uważnie obserwującego ich kręgu partnerek i konkurentów. O ile popisy par tanecznych możemy obserwować również w innych porach roku, o tyle duety wokalne, wykonywane unisono, są zazwyczaj wiosennym wyznaniem uczuć partnerowi i jednocześnie deklaracją niechęci wobec amatorów reflektujących na zajęty już teren lęgowy. Gromko wykrzyczane przez młodych "tak" jest przyrzeczeniem dozgonnej wierności, której żuraw stepowy rzeczywiście stara się dochować, ponawiając co roku swoje śluby.

          Naturalną koleją rzeczy rozpoczyna się teraz wysiadywanie jej. Nie jest to zajęcie spokojne, zważywszy, że blisko metrowy ptak musi kryć się na przykład w "łanie" jarego zboża, które całkiem niedawno wzeszło. Wysiadywanie jaj to nie tylko domena pani żurawiowej, ale udział głowy rodu w tym zajęciu jest raczej symboliczny. Samiec woli trzymać się z dala (300-400 m) od gniazda, interweniując jednak zdecydowanie przy każdym zbliżającym się zagrożeniu. Para panienek potrafi nauczyć moresu drapieżnego błotniaka czy nawet lisa. Po czterech tygodniach wysiadywania, między połową maja i czerwca, oliwkowe, nakrapiane skorupki jaj zaczynają pękać i... zamyka się cykl naszej opowieści.

Artykuł został opublikowany w czasopiśmie Poznaj Świat nr 2/1994 (457)


Wygenerowane przez JAlbum 10 & Chameleon | Oprawa: HMS | Gżegżółka | Strona główna